Birmingham City świętują zwycięskiego gola Lukasa Jutkiewicza w meczu z Bristol City . BRISTOL CITY – BIRMINGHAM CITY 0:2 . Jacek Waszak i Karol Kwiatkowski Informacje24&JWSPORT na meczu w Bristolu City

 

 

19.08.2023 o godzinie 15:00 w sobotnie popołudnie w Bristolu doszło do starcia dwóch niepokonanych drużyn w tym sezonie. Bristol City podejmowali ekipę z drugiego największego miasta w Anglii – Birmingham City. Obydwa zespoły zanotowały remisy w pierwszych meczach w lidze, zaś w kolejnych starciach w Carabao Cup i Championship okazali się wygranymi. Gospodarze w ostatnim wyjazdowym meczu z Millwall strzelili gola w doliczonym czasie gry za sprawą Matthew James’a.

Ekipa z Ashton Gate przystąpiła do starcia bez swojego głównego napastnika Andreasa Weimanna, który jest kontuzjowany i na dłuższy czas został wyłączony z gry.

Ciekawym piłkarzem jest AlbańczykAnis Mehmeti, który we wrześniowym meczu w Tiranie będzie zagrożeniem dla naszych reprezentacyjnych obrońców.

W drużynie gości podstawowym zawodnikiem jest reprezentant Polski Krystian Bielik, który podpisał nowy kontrakt z Birmingham, zapewniający mu zarobki rzędu 800 tysięcy funtów rocznie. Media wspominały o zainteresowaniu jego osobą klubu z MLS, ale ostatecznie pozostał w Anglii.

Od nowego sezonu głównym inwestorem drużyny z Birmingham zostali Amerykanie, w tym legenda ligi NFL Tom Brady.

Duże zainteresowanie wzbudziło sobotnie starcie i pierwszym gwizdkiem sędziego stadion był wypełniony prawie w całości a z niedalekiego Birmingham przyjechało kilka tysięcy The Blues.

Mecz rozpoczął się od dobrej sytuacji bramkowej dla gości, którzy już w pierwszych sekundach mogli strzelić gola po składnie przeprowadzonym ataku. W pierwszym kwadransie obie drużyny walczyły w środku pola, stwarzając nieliczne okazje do zdobycia bramki. W 17 minucie doszło do zamieszania w polu karnym gości, którzy uniknęli straty gola dzięki ofiarnej interwencji jednego z obrońców. Dużą pewność w bramce zachowywał John Ruddy, doświadczony bramkarz The Blues, grający kilka sezonów w Premiership w ekipie z Norwich. Jego kilka wyjść poza granice pola karnego skutkowało przerwaniem groźnych akcji gospodarzy a także … poturbowaniem przeciwników.

Gracze obu drużyn starali przebić się przez szczelne szyki obronne oddając strzały zza pola karnego. Mało było sytuacji w obrębie pola bramkowego, oprócz nieskutecznych wrzutek w pole karne, które okazywały się łatwym łupem dla wysokich obrońców.

Pierwsza połowa została przedłużona o 3 minuty, które okazały się zbawienne dla Birmingham. Najpierw wyklarowali sobie czystą sytuację, w której Scott Hogan został zablokowany przez obrońcę a strzał Japończyka Koji Miyoshi wybił bramkarz. Jak mówi przysłowie co się odwlecze to nie uciecze spełniło się w 48 minucie, gdy po zamieszaniu w polu bramkowym na listę strzelców wpisał się Miyoshi. Popisał się on pięknym wolejem w górny róg bramki O’Leary’ego wprawiając w ekstazę kibiców gości.

Obraz gry w drugiej połowie uległ zmianie i od pierwszych minut dochodziło do wielu sytuacji pod bramką Ruddy’ego. W jednej z nich The Robbins mieli rzut wolny z 18 metrów, jednak nic z tego nie wyszło. Goście raz wyszli z kontrą i mogli podwyższyć wynik spotkania, ale ratunkiem dla bramkarza okazał się słupek.

Od 60 minuty Bristol wrzucił czwarty bieg i co chwila nękał bramkę gości. Obrońcy Birmingham co chwila musieli się skupić na obronie własnej bramki, gdzie dochodziło do zamieszania po skutecznych wrzutkach bocznych pomocników.

W 70 minucie The Blues mogli strzelić gola na 2:0 po strzale zza linii pola karnego i zmianie toru lotu piłki przez jednego z napastników, ale szczęście było po stronie gospodarzy.

Sześć minut później po faulu w środkowej części boiska obrońca City Rob Dickie został ukarany drugą żółtą kartką i tym samym musiał opuścić boisko. Po tej sytuacji ekipa z miasta Cabota nie poddała się i w 81 Jamie Knight-Lebel mógł strzelić wyrównującego gola, ale jego strzał z 5 metrów minął słupek o kilka centymetrów.

Grający w osłabieniu Bristol nie uniknął zbliżającej się egzekucji i goście podwyższyli wynik spotkania za sprawą Lukasa Jutkiewicza. Pomimo polsko brzmiącego nazwiska nie jest on Polakiem, tylko ma polskie pochodzenie za sprawą dziadka, który wyemigrował na Wyspy Brytyjskie kilkadziesiąt lat temu.

W doliczonym czasie gry piłkarze Nigela Pearsona odbijali się od obrońców jak od ściany i nawet desperackie próby strzałów z 40 metrów okazywały się bezskuteczne.

Po ostatnim gwizdku sędziego gospodarze zostali wybuczeni i wygwizdani przez swoich fanów, którzy w większości opuścili trybuny na kilka minut przed końcem meczu.

Licznie zgromadzeni na trybunie za bramką kibice z Birmingham głośno odśpiewali swoje szanty, dziękując swoim graczom za udany mecz. Sprawne oko mogło dostrzec flagi USA i okrzyki sprzyjające nowym właścicielom. Może będzie to impuls dla właścicieli Bristolu City, którzy zarządzanie klubem powinni oddać w inne ręce, bo od 1992 roku nie zagościła tam Premier League.

Karol Kwiatkowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Check Also

Po niesamowitych emocjach wywalczyła awans na Euro 2024.Wymęczyliśmy to spotkanie Walia pokonana po rzutach karnych  5 -4 . Walia – Polska (0-0) P (4-5)

Po niesamowitych emocjach Reprezentacja Polski  wywalczyła awans na Euro 2024. Dzięki wygranej serii rzutów karnych …