WISŁĄ KRAKÓW ZLANA W MOKRY PONIEDZIAŁEK PRZEZ KOLEJARZA. Napastnik Lecha zdobył trzy bramki, górą Chiristan Gytkjaer.
Dzięki zwycięstwu nad krakowską Wisłą Lech Poznań awansował na 2. miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy. Kolejorz w meczu 29. kolejki wygrał 3:1, a na listę strzelców trzykrotnie wpisał się Christian Gytkjaer
Kilka tygodni temu w Poznaniu było gorąco i wydawało się, że posada Nenada Bjelicy wisi na włosku. Teraz jednak Lech jakby dostał zastrzyk adrenaliny, wygrał trzeci z czterech ostatnich meczów i wysłał jasny sygnał, że do końca będzie walczył o mistrzostwo Polski.
Ustawienie z trzema obrońcami i Piotrem Tomasikiem na skrzydle. Dla rodowitego krakowianina był to debiut w pierwszym składzie Kolejorza. Podobnie jak dla zaledwie 18-letniego Tymoteusza Klupsia, który pojawił się na prawym skrzydle. Tym samym Bjelica znowu dał pstryczek w nos Niklasowi Barkrothowi, który wydawał się naturalnym zastępcą najpierw Macieja Makuszewskiego, a później występujących na tej pozycji Mihaia Raduta, Darko Jevticia czy Kamila Jóźwiaka. Ten ostatni w Krakowie też zasiadł tylko na ławce rezerwowych, co przy wyborze Klupsia do pierwszego składu można mimo wszystko traktować jako pewne zaskoczenie.
W pierwszej połowie nie było może pięknie, ale za to bardzo konkretnie. Oba zespoły oddały po cztery strzały, trzy celne i zdobyły po jednej bramce.
W 30. minucie arbiter odgwizdał rzut wolny 20 metrów od bramki Lecha. Po dłuższej chwili namysłu uznał, że Nikola Vujadonović zagrał nakładką w pojedynku z Carlitosem. Goście mieli jednak pretensje, że faulującym był wiślak, ale arbiter był niewzruszony.
Podobnie jak Carlitos, gdy chwilę później podszedł do piłki. Hiszpan przymierzył jak w grze komputerowej – precyzyjnie, z odpowiednią siłą i tak, że Marusz Putnocky mógł tylko patrzeć, jak piłka ląduje niemal w samym okienku jego bramki.
Już w 73. minucie Duńczyk mógł skompletować hattrick. Arsenić źle się ustawił i napastnik Lecha bez problemu przyjął długie podanie od Vujadinovicia. W ostatniej chwili Gytkajer dał się jednak wypchnąć ze światła bramki i zamiast strzelać, musiał podawać. Nie był to zły pomysł, ale zawiódł Jevtić, który powinien skierować piłkę do niemal pustej bramki, ale źle ją przyjął.
Wisła długo nie potrafiła zagrozić bramce Lecha. Joan Carrillo wprowadzał kolejnych ofensywnych graczy, zmieniał ustawienie, tymczasem przez blisko pół godziny krakowian było stać tylko na niecelne uderzenie z bardzo daleka Carlitosa.
Wisła Kraków – Lech Poznań 1:3 (1:1)
2.04.2018, Stadion Miejski w Krakowie, 18:00
Gole: 30′ Carlitos – 43′ (rzut karny), 52′, 83′ Christian Gytkjaer
Wisła: Julian Cuesta – Matej Palcic (77. Rafał Boguski), Fran Velez, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok – Pol Llonch (77. Petar Brlek), Tomasz Cywka, Nikola Mitrović – Carlitos, Jesus Imaz, Tibor Halilović (68. Zdenek Ondrasek)
Lech: Matus Putnocky – Emir Dilaver, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović – Łukasz Trałka, Maciej Gajos – Tymoteusz Klupś (90. Kamil Jóźwiak), Darko Jevtić (90. Jakub Moder), Radosław Majewski, Piotr Tomasik – Christian Gytkjaer (87. Ołeksij Chobłenko)
Kartki: Mitrović, Sadlok, Arsenić – Vujadinović, Trałka, Jevtić (żółte)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Widzów: 20 053
JWSport Jacek Waszak – Sport journalist