Wisła Kraków w końcu przerwała najdłuższą serię porażek w historii klubu. W walce o utrzymanie znów widać dla niej światełko w tunelu.
Fani „Białej Gwiazdy” przygotowali na to spotkanie specjalną oprawę. Na dole sektora C wywiesili transparent, na którym napisali: „Strefa podwyższonego ryzyka”. Na wyjście piłkarzy zaprezentowano natomiast flagę w formie znaku drogowego, na którym napisano: „IV liga”. Całość uzupełniły świece dymne. Na szczęście wiatr szybko rozwiał dym i nie doszło do przerwania spotkania.
Choć goście dłużej utrzymywali się przy piłce, to nic z tego nie wynikało – wolno rozgrywali, nie mieli żadnego pomysłu na przyspieszenie akcji, o zagrożeniu pod bramką rywali nie wspominając.
Najpierw celny strzał na bramkę oddał Maciej Sadlok, a po chwili nad poprzeczką uderzył Chuca. Przy Reymonta zapachniało golem. I rzeczywiście, gospodarze dopięli swego – w 39. minucie Jakub Błaszczykowski dobrze dośrodkował, gol padł w nieoczekiwanych okolicznościach. Zdobył gola Lukas Klemenz , który będzie obchodzić w sobotę urodziny i będzie mieć 34 lata, kibice odśpiewali mu z trybun “Sto lat” . To człowiek odpowiedzialny przede wszystkim za rozbijanie ataków rywali. oddał sprytny strzał. Trybuny przebudziły się i zaczęły coraz głośniej dopingować Wiślaków . Jak się okazało do końca pierwszej odsłony wynik nie uległ zmianie. Pogoń nie kwapiła się, by odpowiedzieć trafieniem.
Białą Gwazda grała przeciwko liderowi dojrzale. szybko spróbowali przejąć piłkę i kontrolę, ale akcje budowali bez szaleństw. Było jasne, że nie porwą się na szalone akcję czy szarże, że chcą być przede wszystkim uważni w obronie .
Druga połowa była wyrównana i Wisłą Kraków tym razem bronila się mądrze, tworzyła dobre akcję i trzymali Pogoń na dystans, pozwolili jej tylko na jeden celny strzał. Zakończyli mecz bez straconego gola po raz pierwszy od 13 kolejek.
Krakowski klubu “Białej Gwiazdy” będzie musiał zapłacić karę, bo kibole na początku meczu odpalili zakazane prawem race.
Kluczowe hasło to: „wreszcie!”. Najważniejsze, że się przełamaliśmy. Byliśmy drużyną od początku do końca tego spotkania, pokazywaliśmy charakter. Ludzie wygrywają dużo w życiu, kiedy walczą i nigdy się nie poddają, pokazując determinację. Wszyscy przygotowywaliśmy zespół, by mentalnie czuł się silnie. Piłkarze dostali w całym klubie ogromne wsparcie i nie byli sami na boisku. Wiemy, gdzie jesteśmy w tabeli, ale do drużyny trafił porządny kop mentalny. To może nas tylko napędzić na lepsze czasy wywidu udzielił trener Wisły Kraków Artur Skowronek
Nie jestem zadowolony z wyniku i sposobu, w jaki graliśmy przede wszystkim na początku, ale to się rozumie samo przez się. Widziałem, że przy takiej serii porażek, jaką miała Wisła, z każdym meczem zwiększało się prawdopodobieństwo, że w końcu wygra. To brzmi może paradoksalnie, ale tak jest. Nasz pech był taki, że to my dziś z nimi graliśmy. W naszej strategii nic nie zmieniamy. Przegraliśmy, jesteśmy za to odpowiedzialni, byłoby łatwo teraz na wszystko narzekać, ale moja drużyna na to nie zasłużyła. Mamy jeszcze jeden mecz w tym roku i chcemy się godnie pożegnać u siebie, tak jak zrobiła Wisła. Piłka pisze takie historie i nie pierwszy raz lider przegrał z ostatnim zespołem. Uszczęśliwiliśmy wiele osób w Krakowie, choć na pewno nie taki był plan wywiau udzielił trener Pogoni Szczecin Kosta Runjaic
Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 1:0 (1:0)
Bramka: Klemenz (39.)
Wisła Kraków : Buchalik Ż – Burliga, Janicki, Klemenz, Sadlok – Błaszczykowski (89. Bartosz), Basha (74. Boguski), Pawłowski, Chuca (86. Wasilewski), Mak – Brożek
Pogoń Szczecin : Stipica – Stec Ż (76. Frączczak), Bartkowski, Łasicki, Matynia – Kowalczyk, Podstawski Ż (46. Hostikka), Dąbrowski, Kozulj Ż (67. Manias), Spiridonović – Buksa
JWSport Jacek Waszak – Sport journalist