EBL : Horor na hali w Globusie.Pszczółka nie pozwoliła wydrzeć sobie zwycięstwa. Pszczółka Start Lublin – PGE Spójnia Stargard 87:86 (26:20, 23:24, 15:20, 23:22)

Pszczółka Start Lublin przystępowała do tego meczu z determinacją i kilkoma postanowieniami jak np . rewanżu za porażkę z PGE Spójnią w pierwszej rundzie. Ponadto zapomnąć i chcieli się zrehabilitować za ostatnie niepowodzenie w stolicy, kiedy to w ostatnim meczu dwoma punktami przegrali z Legią 72:74. Start Lublin walczy o czwórkę w pierwszej rundzie play-off. PGE Spójnia Stargard natomiast gra o to, żeby być w pierwszej ósemce play – off . Po raz ostatni ekipa prowadzona przez trenera Davida Dedka tryumfowała 7 lutego w Szczecinie.Wszytstkie drużyny mają nadal szansę walczyć o Mistrza Polski w EBL.

Obie drużyny grały ten mecz jako zaległy bo miał być rozegrany w 16 kolejce Energa Basket Ligi , ten mecz był przełożony . Trener Jacek Winnicki przed tym mecz zajmował dobre miejsce w pierwszej ósemce play off i przegrali tylko kilka spotkań, ale ostatnie spotkanie było szczęsliwie wygraną w Radomiu bo wygrali , aż 2 punktami (75:73) . Z kolei trener Lublina David Dedka liczy na wygraną i kalkuluje zając czwarte miejsce na konic zasadniczego sezonu 2020 / 2021 , a w play – offach ugrać ile się da , a nawet doiść do finałów.

W pierwszej kwarty meczu Start Lublin zaczęli od błędu 24 sekund, ale potem zawodnik gospodarzy Sherron Dorsey-Walker rozpoczął mecz od trafień czterech punktów, a później w 3. minucie, po trafieniu Kacpra Borowskiego, Start Lublin wygrywali już 6:2. Goście jednak szybko za sprawą Raymonda Cowelsa , który dwa razy z rzędu trafił zza linii 675 cm i nie tylko odrobili straty, ale wyszli na prowadzenie (8:7). Potem było nawet wiecej bo ,az prowadzili nawet 19:11 . Rzut za trzy punkty Mateusza Dziemby drużyna lubelska wygrywała juz 22:15. Spójnia jednak nie rezygnowała i w końcówce kwarty zaczęła odrabiać straty. Po trafieniu Filipa Matczaka przewaga zespołu trenera Davida Dedka stopniała do dwóch punktów (22:20). Ostatnie sekundy tej odsłony należały jednak do lublinian, którzy wygrali tą kwartę na tablicy 26:20.

Druga kwarta to przeskoki i zrywy Spójni . Potem czerwono-czarni zaczęli powoli odjeżdżać i po kwadransie gry oraz celnym rzucie Yoannicka Franke odskoczyli na dziesięć oczek (35:25). Goście rozpoczęli pogoń i błyskawicznie odrobili pięć punktów. Początkowo zbliżyła się do przeciwnika, ale po kilku błędach było 37:25 dla gospodarzy. Stargardzianie mieli też lepszy moment. Do gry wrócił Jay Threatt, a po dobrych akcjach Kacpra Młynarskiego i Mateusza Kostrzewskiego różnica zmalała do czterech punktów (41:37). Przy tym, co po przerwie reprezentacyjnej zaprezentowały obie drużyny oraz uwzględniając brak Nicka Fausta, pierwsza połowa była nadspodziewanie ofensywna. Po dziewięć punktów rzucili dla nich w tej części Dustin Ware oraz Sherron Dorsey-Walker. W PGE Spójni 10 oczek miał Kacper Młynarski, a po dziewięć Mateusz Kostrzewski i Filip Matczak. Podopieczni trenera Davida Dedka mieli nawet w zapasie 12 punktów. Do szatni obie ekipy schodziły jednak przy wyniku 49:44.

Trzecią kwartę zaczeli od rzutów za trzy Baylee Steele trafił . Kolejne indywidualne akcje nie przynosiły jednak efektu, a gospodarze odskoczyli na 55:47. Presja w defensywie zaczęła jednak przynosić efekt w postaci strat Pszczółki Startu. PGE Spójnia mogła grać szybciej, a co najważniejsze zespołowe akcje były kluczem do kapitalnej serii 11 punktów z rzędu. Było jeszcze kilka szans, żeby poprawić ten dorobek, bo przez kilka minut gospodarzom nic nie wychodziło.

Po sześciu punktach Omariego Gudula było nawet 64:59. Jeszcze w trzeciej kwarcie Pszczółka Start doprowadziła jednak do remisu, a licząc z początkiem kolejnej części gospodarze zrewanżowali się serią 11 oczek. Długą niemoc trójką przerwał Baylee Steele. Po dwóch kolejnych trójkach do remisu 75:75 doprowadził Kacper Młynarski. Drużyna prowadzona przez trenera Davida Dedka miała jednak kolejne odpowiedzi na takie zrywy.

Na początku czwartej kwarty koszykarze z Lublina zaczęli zyskiwać przewagę. Teraz z kolei Spójnię dopadła niemoc w ataku. W 33. minucie, po rzucie Dziemby, gospodarze prowadzili 70:64. Zespół ze Stargardu nie dawał jednak za wygraną i starał się zmniejszać dystans. W pewnym momencie jego wysiłki zostały uwieńczone powodzeniem, bo po trafieniu Kacpra Młynarskiego na tablicy wyników widniał remis 75:75. Zażarta walka trwała do samego końca, ale to goście gonili wynik.

Na sekundę przed ostatnią syreną za trzy punkty trafił Młynarski, ale pozwoliło to tylko na zmniejszenie przewagi lublinian do absolutnego minimum, bo ostatecznie gospodarze wygrali 87:86. W drużynie gospodarzy skutecznie zagrał niedawno pozyskany Dustin Ware, który zakończył mecz z dorobkiem 19 punktów.

Ostatnia minuta ciągnęła się w nieskończoność był horor dla obu drużyn . To była wojna nerwów na linii rzutów wolnych. Do tego trenerzy wykorzystywali przysługujące im wszystkie przerwy na żadanie , żeby dokładnie planować kolejne akcje. Niestety po dwa razy spudłowali Mateusz Kostrzewski i Jay Threatt. Trójkę trafił jeszcze Kacper Młynarski, ale zabrakło czasu, żeby zrobić coś jeszcze Po drugiej stronie nie mylił się faulowany często Dustin Ware i to jego zespół wygrał jedna punktową przewagą , a dokłanie wynik na tablicy pokazywał 87:86 dla gospodarzy.

Koszykarze Pszczółki Startu Lublin wygrali jednak ze Spójnią Stargard 87:86 w zaległym spotkaniu ekstraklasy.

W końcówce spudłowali 4 z 6 prób wolnych, a w całym meczu 8 z 14. Dla porównania gospodarze pomylili się tylko raz przy 21 próbach. W ostatniej minucie faulowany taktycznie Dustin Ware bezbłędnie rzucał sześć razy pieczętując w ten sposób sukces gospodarzy.

To, co stało się później trudno wytłumaczyć. Te trzy minuty całkowicie zamazują obraz. Nie mogliśmy w końcówce już więcej błędów popełnić, bo popełniliśmy osiem strat i oddaliśmy jeden rzut za trzy punkty. To wszystko, co zrobiliśmy. Oczywiście zespół z Radomia grał agresywnie, ale w pięć minut rzucił 23 punkty, co dałoby 46 oczek na kwartę – skomentował Jacek Winnicki z drużyny PGE Spójnia Stargard .

 

Pszczółka Start Lublin – PGE Spójnia Stargard 87:86 (26:20, 23:24, 15:20, 23:22)

Pszczółka: Searcy 15 (11 zbiórek), Dorsey-Walker 11, Laksa 8 (2×3), Łączyński 6 (2×3, 8 asyst), Borowski 2 oraz Ware 19, Szymański 8, Davis 7, Franke 6, Dziemba 5 (1×3), Jeszke 0.

Spójnia: Threatt 16 (1×3), Matczak 13, Kostrzewski 11 (1×3), Steele 10 (2×3), Cowels 6 (2×3) oraz Młynarski 19 (5×3), Gudul 6, Han 3 (1×3), Siewruk 2.

Check Also

NBA : Maiami wygrana u siebie w hali American Airlines Arena siedemioma punktami nad Golden State. Kontrolowali od poczatku do końca. Maiami Heat – Golden State Woriors 116 : 109 (23:24, 36:30, 27:27, 30:28 )

W tym meczu Golden Warriors rozpoczęli pierwszą z dwóch podróży po wschodnim wybrzeżu w przeciągu …